Menu

Jeśli jakimś cudem dotarłeś do Brna...

... to masz niepowtarzalną szansę odkryć piękno regionu jak dotąd niedocenianego przez Polaków. Nie pożałujesz!

Wpisy otagowane : Rozhledny

Wieża widokowa Aleksandrovka

kropkacom

Morawski Kras jest szeroko znany przede wszystkim ze swoich jaskiń i przepaści. Ale coś dla siebie znajdą tam nie tylko miłośnicy wszelkiego rodzaju "podziemi" - dla tych, którzy wolą raczej wysokości niż głębokości, Morawski Kras ma dużo innych atrakcji. Jedną z nich jest wieża widokowa Alexandrovka, wznosząca się nad miejscowością Adamov na wzgórzu Špičák (496 m. n. m.). Dla przypomnienia - o Adamowie pisałam już przy okazji opisywania kościoła św. Barbary, ze znanym Świetelskim Ołtarzem (Světelský oltář).
Historia Alexandrovki sięga lat osiemdziesiątych dziewiętnastego wieku. Na terenie ówczesnych Austro-Węgier prężnie rozwijała się turystyka. Brneński oddział Austriackiego Klubu Turystycznego postanowił urządzić zbiórkę pieniędzy, aby w miejscu, gdzie wcześniej stał drewniany pawilon widokowy, postawić wieżę widokową z prawdziwego zdarzenia. Wielkim orędownikiem budowy takiej wieży był prezes brneńskiej sekcji Austriackiego Klubu Turystycznego, Alexander Suchánek, i to na jego cześć nazwano ten obiekt. Kamienna wieża miała wysokość 15 metrów i gwarantowała doskonały widok na okolicę. Dodać trzeba, że widok ten nie był ograniczony bujną roślinnością, jak dziś.
W czasie II Wojny Światowej wieża uległa zniszczeniu, a jej pozostałości w 1945 roku rozebrano - były bowiem idealnym punktem nawigacyjnym dla bombowców. Byłby to marny koniec dla Alexandrovki, gdyby nie... rozwój technologii telewizyjnej. W miejscu wieży postawiono bowiem w latach siedemdziesiątych nadajnik telewizyjny, z metalową platformą widokową. Można było stamtąd zobaczyć Brno, dolinę Svitavy, wzgórza Palawy a przy sprzyjających warunkach nawet zarys Alp. Z biegiem lat jednak okolicę zaczął pokrywać coraz bujniejszy las, ograniczając widok w zasadzie tylko do Adamova i bliskiej okolicy - a jednocześnie stan wieży był coraz gorszy, co doprowadziło do jej zamknięcia w 2007 roku. Tutaj na szczęście znaleźli się orędownicy odbudowy wieży, zastrzyk gotówki przypłynął z funduszy UE i już w 2009 roku udostępniono nową, kamienną wieżę o wysokości 17 metrów. Jednocześnie zadbano o to, aby z wieży było widać coś więcej, niż tylko pobliskie drzewa. Alexandrovka jest dostępna całorocznie, wstęp na wieżę jest bezpłatny.
Zdjęcia pochodzą końca października 2016. Mimo, że początek dnia był pochmurny i ogólnie mało fotogeniczny, po dotarciu do wieży jesienne słońce okazało się łaskawe i zalało złotem tę część "Morawskiej Szwajcarii".

100451936_678x1024_18

100451940_1024x678_18

100451945_1024x678_18

100451949_1024x649_18

100451954_1024x678_18

 

Zamek Bitov

kropkacom

Piękne położenie zamku, na cyplu u zbiegu rzek Dyje i Żeletavki, dorównuje jego bogatym wnętrzom – tak w wielkim skrócie można by Bitov zareklamować każdemu turyście.

Zamek Bitov jest jednym z najstarszych zamków na Morawach. Bazując na znaleziskach archeologicznych stwierdzono, że grodzisko stało tam już w VIII wieku. Zachowane pisemne dokumenty wspominają Bitov po raz pierwszy w 1046 roku. W XII wieku Bitov był jednym z zamków linii obronnej na granicy z Austrią.
Przez stulecia zamkiem w Bitovie zarządzało kilka rodów. Począwszy od królewskiej linii Przemysłowców, poprzez Lichtenburków, Streinów, Jankovskich. W XVIII wieku spada pod zarząd  morawskiej linii nadreńskiego rodu Daun, ci dokonują wielu modernizacji zamku w stylu gotyckim, zadbali też o ogrody, las i park wokół obiektu. Pod koniec XIX wieku na krótko Bitov jest w rękach Haugwitzów, w 1906 roku odkupuje go Jan hr. Zamojski zaczynając krótki polski wątek w dziejach  Bitova. Po dwóch latach hrabia Zamojski przekazuje zamek bratankowi, Franciszkowi Radziwiłłowi. Ten sprzedaje zamek w roku 1912, tym razem trafia on w ręce rodziny Haas.
Georg (Jiři) baron Haas był austriackim przedsiębiorcą, założycielem i współwłaścicielem fabryki porcelany Hass und Czjzek, największego producenta porcelany w monarchii Austro-Węgierskiej. Z pochodzenia był Sudeckim Niemcem. Zmarł w roku 1914, potem właścicielem zamku w Bitovie został jego syn, Jiři Haas mł. Ten był antyfaszystą, zwolennikiem TG Masaryka, ponadto był wielkim miłośnikiem zwierząt. W zamku można zobaczyć dziesiątki wypchanych zwierząt, większość z nich upolowała jego matka, Olga Dannenberg, która uwielbiała polowania i gonitwy. Jiři Haas mł. był jej zupełnym przeciwieństwem w tej kwestii, mało tego – zdecydowanie wolał towarzystwo zwierząt niż ludzi. Zamek pod jego panowaniem był jednym z największych prywatnych ogrodów zoologicznych w Europie w tamtym czasie. W weekendy młody baron otwierał swoje ZOO zwiedzającym za darmo. Jiři Haas hodował różne zwierzęta, w zamkowych salach miał terraria i akwaria, urządził specjalną kuchnię dla swoich 200 psów. Ponad 50 z nich zostało wypchanych po śmierci i dziś możemy je zobaczyć na zamku w swoich ulubionych pozycjach. Te, których ten „zaszczyt” ominął, zostały pochowane w parku na specjalnie założonych psich cmentarzach. W przerażenie wprawiała baronowych gości Mietzi-Mausi – lwica, którą Jiři odkupił od cyrku i którą lubił karmić podczas uroczystych obiadów. Z lwicą chciał zostać pochowany w rodzinnym grobie, ostatecznie do tego nie doszło. Znana jest też baronowa kolekcja wypchanych wiewiórek, kotów i innych małych zwierzątek, przebranych za ludzi.
Hrabia przeżył wojnę na zamku wśród ukochanych zwierząt. Jego los przypieczętowało zakończenie wojny, miejscowi partyzanci wraz z przedstawicielami partii komunistycznej złożyli mu propozycję nie do odrzucenia – ten prawie 70 letni człowiek miał zostawić zamek, cały majątek i zwierzęta i pieszo udać się na wygnanie do Wiednia. Mówi się, że to wizja zostawienia swoich zwierząt przelała czarę – Jiři Haas mł. ubrał się w galowy mundur oficera CK, załadował broń i zamknął w komnacie. Padły 2 strzały. Oficjalnie uznano to za samobójstwo, aczkolwiek narosły wokół tego różne niejasności i podejrzenia. Co działo się w następnych dniach, nietrudno sobie wyobrazić – co dało się rozkraść, to rozkradziono, co przetrwało stulecia to zniszczono lub sprzedano za grosze... Głodujące zwierzęta z ZOO zostały rozdzielone pomiędzy miejscowych rolników lub zostały wypuszczone na wolność. Tym sposobem zamek Bitov został przejęty przez państwo bez faktycznego wywłaszczenia. W ramach restytucji w latach sześćdziesiątych wypłacono 1 milion koron belgijskiemu hrabiemu Evencowi III. Copée, potomkowi siostry Olgi Dannenberg, najbliższemu krewnemu ostatniego właściciela zamku Bitov.

Dziś pieczę nad zamkiem sprawuje Narodowy Instytut Zabytków (NPU). Bitov można zwiedzać, do wyboru są 4 trasy: 1. Pałac (podstawowa trasa), 2. Wstęp do zamku (bez przewodnika), 3. Zbrojownia i 4. Lochy, sala tortur i więzienie. Polecam jedynkę :) Zapłacić za wstęp można kartą. Parking (płatny 40 czk) znajduje się około 600 metrów przed zamkiem (osoby niepełnosprawne mogą podjechać bliżej, aż pod sam zamek), kawałek wcześniej mamy pensjonat z restauracją i kamienną wieżą widokową Rumburak.

rodu Przemyślidów
rzek Dyje i Želetavkadorównuje jego niesamowitemu i bogatemu wnętrzu. Tak w skrócie można by opisać to co Bitov ma do zaproponowania każdemu turyście.

Bitov_02

Bitov_03

Bitov_04

Bitov_05

Bitov_06

Bitov_07

Bitov_08

Bitov_09

Bitov_10

Bitov_11

Bitov_12

Bitov_13

Bitov_01

 

Zapisz

© Jeśli jakimś cudem dotarłeś do Brna...
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci